Młodsze pokolenia adwokatury, dawne sprawy

W wypadku reprezentanta adwokatury III RP Wojciecha Raduchowskiego-Brochwicza można się wahać, czy mówić o nim jako o przedstawicielu palestry, czy o człowieku służb specjalnych. Za kontrowersyjny uznawany jest jego powrót do pracy w adwokaturze po okresie pracy w służbach. Od 1990 roku do pracy w MSW namówił go jego kolega z czasów studenckich, Bartłomiej Sienkiewicz. Przez blisko 10 lat jego praca związana była z resortem. Brochwiczowi powierzono ważną funkcję – sekretarza w centralnej komisji weryfikującej oficerów SB. Dzięki temu miał dostęp do tajemnic, z którymi zapoznało się wąskie grono osób. Na początku lat 90. Brochwicz odbył przeszkolenie w słynnej szkole szpiegów w Kiejkutach. W związku z tym udzielał różnych informacji. W jednym z wywiadów podał w wątpliwość odbycie takiego przeszkolenia.

W 2007 roku Ludwik Dorn z mównicy sejmowej stwierdził, że Wojciech Brochwicz „uosabia patologie służb specjalnych”. Poseł odniósł się do głośnej w 2005 roku sprawy Anny Jaruckiej – asystentki Włodzimierza Cimoszewicza. Dorn mówił w Sejmie, że pamięta, jak w sposób haniebny „załatwiono” kandydaturę Włodzimierza Cimoszewicza.

Anna Jarucka, była asystentka Włodzimierza Cimoszewicza, dostarczyła orlenowskiej komisji śledczej kopię fałszywego, jak się potem okazało, dokumentu. Po burzy, jaką wywołały zeznania asystentki Cimoszewicza, ten wycofał swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich. Później wyszło na jaw, że to właśnie Brochwicz, będący wówczas członkiem PO, skontaktował Jarucką ze swoim znajomym Konstantym Miodowiczem, który nagłośnił sprawę w komisji śledczej.

Dom po swoich słowach o Brochwiczu wygrał proces o zniesławienie, wytoczony mu przez prawnika. Także w 2007 roku lider PiS-u Jarosław Kaczyński, odnosząc się do potencjalnej koalicji z PO, mówił: „Nasz warunek jest jeden: nie wpuścimy tam ludzi pokroju Sienkiewicza, Miodowicza czy Brochwicza, bo wiemy, z kim mamy do czynienia. Nie będzie w Polsce rządów pułkowników z naszym udziałem”.

Życiorysy Brochwicza pojawiające się przy różnych okazjach podają różne wersje jego działalności w opozycji w latach 80. Nie wspomina się w nich o tym, że będąc asystentem w filii UW w Białymstoku, znalazł się w zarządzie wojewódzkim ZSMP. Był sekretarzem odpowiedzialnym wówczas za szkolenie ideologiczne i propagandę. Ojciec Brochwicza – pułkownik Raduchowski senior, był szefem studium wojskowego na Uniwersytecie jagiellońskim.

Obrońcą z wyboru osób lustrowanych oskarżanych przez IPN o zatajenie pracy w organach bezpieczeństwa PRL-u jest przedstawiciel młodego pokolenia warszawskiej palestry mec. Łukasz Rapacki (1983). Jego ojciec to znany generał policji Adam Rapacki (1959). Rapacki senior to podobnie jak syn zawodowy prawnik. W rządzie Donalda Tuska generał Rapacki był podsekretarzem stanu w resorcie spraw wewnętrznych. Z Komendą Główną Milicji Obywatelskiej był związany od 1980 do 1988 roku. Wówczas był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Popularny stał się za sprawą organizowania w latach 90. struktur do walki z przestępczością zorganizowaną.

Adam Rapacki wykazał wielkie zaangażowanie w obronę interesów służb PRL-u. Piętnował wprowadzanie przez rząd PiS-u w 2017 roku cięć przywilejów emerytalnych dawnych funkcjonariuszy bezpieki przewidziane w ustawie dezubekizacyjnej. Były wiceszef MSW najpierw protestował przeciwko temu w kwietniu 2017 roku, zabierając głos na wiecu przed Sejmem w obronie ludzi SB i WSI, „skrzywdzonych” ustawą dezubekizacyjną odbierającą im przywileje emerytalne. Jego żona Ranna Elżbieta Rapacka (1961) pracowała w MSW PRL-u w stopniu kaprala. W 1988 roku zatrudniła się jako maszynistka w Biurze Paszportów MSW w Warszawie.

Innym razem, w programie „Onet rano”, oświadczył, że „posłowie mają krew na rękach”. Mamy już trzy przypadki samobójstw z powodu tej ustawy. Ludzie, widząc, że nie będą mieli środków do życia, targnęli się na swoje życie. Wyślemy nekrologi parlamentarzystom, by wiedzieli, że mają krew na rękach. Zaczynamy żyć w czasach, jak w latach 50. w PRL-u, gdy ludzie bali się wyartykułować swoje zdanie – mówił gen. Rapacki. Nazwał też ustawę wielkim kłamstwem. Stwierdził, że dotknie ona również funkcjonariuszy pozytywnie zweryfikowanych.

Hipokryzję środowiska adwokackiego obnaża też działalność mecenasa Romana Giertycha. Choć przy rządach PO-PSL zdobywał sławę adwokata polityków PO, jeszcze głośniej zrobiło się o nim po wybuchu, za sprawą publikacji „Wprost”, afery taśmowej. Według nagrania, Giertych roztaczał przed dziennikarzem Piotrem Nisztorem perspektywy zarobku na książkach o najbogatszych biznesmenach. „Piotrek, moja ostateczna propozycja: cztery stówy (400 tys. zł) i dziesięć pro (mowa o procentach od tego, co uda się wyciągnąć od Kulczyka)”. Giertych tłumaczył, że proceder będzie legalny. „Ty będziesz pisał. A ja będę, słuchaj, sprzedawał to”. Pytał, czy nie mogłaby powstać książka o Michale Sołowowie. Zadasz mu (Sołowowi) pytanie: czy w 1982 roku przewoził pan biżuterię w odbycie?”. Po skandalu, jaki wywołała treść tej rozmowy, Giertych tłumaczył, że to, co mówił podczas spotkania, było tylko legendą, jakiej użył w rozmowie z dziennikarzem.

Jako zdeklarowany przyjaciel Donalda Tuska i jego rodziny czy Radosława Sikorskiego, został adwokatem Zbigniewa Stonogi, który o politykach Platformy mówił, że to „chamy, s…syny, których będziemy autobusami wozili do prokuratur”. Dopiero, gdy informacje o pracy Giertycha dla Stonogi wyszły na jaw, prawnik zrezygnował z reprezentowania go w sądzie.

W 2015 roku poseł PiS-u Daniel Milewski złożył do władz adwokatury wniosek w sprawie skandalicznego zachowania mecenasa podczas demonstracji KOD-u, skakania przez niego po murku na terenie parlamentu i wykrzykiwania przez megafon haseł nielicujących z profesją adwokata: „kto nie skacze, ten za PiS-em!”, Nikt z palestry jakoś nie wyraził oburzenia z powodu zachowania mecenasa nielicującego Z godnością zawodu.

W kwietniu 2017 roku wydawca tygodnika „Wprost” złożył do Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie zawiadomienie w sprawie mecenasa Romana Giertycha. Zawiadomienie dotyczy podejrzenia naruszenia przez reguł wykonywania zawodu oraz zasad etyki i godności adwokackiej. Prawnik miał tego dokonać, występując jako pełnomocnik procesowy polityków (związanych z PO) wchodzących na drogę sądową przeciwko wydawcy „Wprost” i jego dziennikarzom, z którymi pozostaje w sporze prawnym. Można wskazać choćby trzy pozwy, które Giertych skierował do sądu przeciwko wydawcy tygodnika. Wniósł też prywatny akt oskarżenia w jednej ze Spraw. Kolejną sprawę sądową założył Romanowi Giertychowi były naczelny „Wprost”.

W zawiadomieniu do ORA wskazano również, że adwokat wypowiada w mediach niedopuszczalne stwierdzenia pod adresem dziennikarzy tygodnika, m.in., że „tworzą zorganizowaną grupę przestępczą”. Jak dowiedzieliśmy się u rzecznika ORA, czynności z tego zawiadomienia trwają. Na razie nie było decyzji zastępcy rzecznika dyscyplinarnego o wezwaniu Giertycha na przesłuchanie.

Z kolei w marcu br. Izba Adwokacka w Warszawie zajęła się sprawą wypowiedzi Giertycha na temat śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej, co ujawniła Anita Gargas w „Magazynie śledczym” TVP. ORA wszczęła w związku z tym postępowanie dyscyplinarne. Wypowiedzi Giertycha dyskredytowały prokuratorów prowadzących obecnie śledztwo smoleńskie. Adwokat w swoich opiniach użył stwierdzeń: „,prokuratura przewleka postępowanie, a musi znaleźć jakiś pretekst”, czy „wszystkie ekshumacje mają przykryć traumę jednej osoby”.

 

 

Maciej Marosz, „Resortowe togi”

Konsekwencje nierozliczenia PRL-u – niedowład państwa

Sądownictwo w Polsce nie służy dziś obywatelom, ale sędziom mającym wysoką pozycję zawodową. Sędziowie w Polsce to istna armia ludzi. Na 100 tys. mieszkańców przypada 26 sędziów. W porównaniu, statystycznie w Wielkiej Brytanii – 3,5, w Danii – 6, w Norwegii – 11. Zarobki sędziów są wysokie nie tylko w stosunku do wynagrodzeń w innych profesjach, ale też w porównaniu do pensji sędziowskich w pozostałych krajach Europy. W Polsce średnia pensja sędziego to ponad dwukrotna średnia krajowa. W bogatych Niemczech początkujący sędzia zarabia niecałą średnią krajową. Mniej zarabiają także sędziowie w innych państwach, w tym we Francji.

Tak wysokie uposażenia dla sędziów są niezrozumiałe, gdy odniesiemy je do jakości ich działania czy przewlekłości spraw sądowych, którą odczuł każdy, kto przewinął się przez sądy. – Sprawy w Polsce ciągną się latami, ludzie odbijają się od sądu, w sądach panuje bezduszność, nadmierna urzędowość. Liczba dni od wniesienia sprawy do egzekucji przekracza 830, w sytuacji, gdy ten sam proces na Litwie trwa średnio 210 dni. Widać, jak daleko nam do standardów europejskich – komentował to w 2016 w TVP Info wiceminister Marcin Warchoł.

Wiele uwagi przy reformie wymiaru sprawiedliwości należy poświęcić niedowładowi sądów dyscyplinarnych, szczególnie w sprawach sędziów. W łatach 2011-20 15 do sądów dyscyplinarnych trafiło 310 wniosków, a z urzędu złożono tylko li sędziów. Wobec tego wśród sędziów narastało poczucie bezkarności. Dziś, gdy nie ma już aż tak silnej osłony medialnej i współudziału władz w tuszowaniu wypadków nadużyć dokonywanych przez sędziów, mnożą się wypadki ujawniania zuchwałych przestępstw i wykroczeń dokonywanych przez przedstawicieli zawodów prawniczych.

– Pobłażanie dla tych, którzy złamali prawo albo dopuścili się zaniedbań, jest jedną z głównych przyczyn nieufności wobec sądownictwa – skwitował ten stan minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Uderzające jest zestawienie odsłaniającej się skali zjawiska przestępczości wśród sędziów i innych fachów prawniczych z faktem, że jest to jedna z najlepiej zarobkujących grup społecznych. Budzi to największe obawy o stopień zdemoralizowania wśród wpływowych prawników. Niechęć do rozliczania swojej kasty jeszcze to przekonanie umacnia. Podważa to zarazem w sposób wyjątkowo dotkliwy zaufanie społeczeństwa do całego aparatu państwowego. Wzmaga przekonanie o tym, że jest on niesprawiedliwy, a to z kolei może ośmielać do łamania prawa.

Pozostaje nadzieja, że reforma wymiaru sprawiedliwości będzie na tyle głęboka, że uda się zerwać z patologiami narosłymi przez lata III RP. Reforma sądownictwa przewiduje wprowadzenie kary za przewlekłość w postępowaniu, a także zmiany mające na celu transparentność kryteriów awansów sędziowskich. Nowe przepisy przewidują też losowanie składu sędziowskiego, by orzekanie mogło być zobiektywizowane i by można było uniknąć doboru „odpowiednich” sędziów do konkretnych spraw.

Skoro reforma ma wyeliminować odkładające się od lat nieprawidłowości, które dziś cechują wymiar sprawiedliwości, nic dziwnego, że protestują ci, którzy z tych patologii nauczyli się korzystać. Skoro czerpali zyski przez tyle lat odnowionego po 1989 roku państwa, to dziś, mając do tego aparat w postaci koneksji i wpływów, mogą w proteście krzyczeć najgłośniej.

Maciej Marosz, „Resortowe togi”

 

Odpowiedź fundacji

Leszek Bubel
redaktor naczelny tygodnika
„TYLKO POLSKA”

Prezes Zarządu Fundacji Paragraf
Brzoskwiniowa 13, 04-782 Warszawa
tel. 516 219 698
e-mail: lb1957@o2.pl
Konto: 33 1090 2590 0000 0001 2206 5076
NIP: 9522125490

 

Warszawa, dnia 27 listopada 2017 r.

 

Szanowny Pan

Piotr Barczak

Kancelaria Adwokacka

  1. Piękna 15 lok. 15

00-549 Warszawa

 

W związku z Pana wezwaniem z dnia 2 listopada 2017 roku, skierowanym w imieniu Pani Judyty Papp do Fundacji Paragraf informuję, co następuje:

  1.  W sprawie publikacji zdjęcia Pana Mocodawczyni na stronie internetowej Fundacji wskazać należy, że zdjęcie to jest wizerunkiem osoby publicznej, obecnie powszechnie znanej, która sama publikuje w Internecie własny wizerunek. Skoro odwołał się Pan do Prawa prasowego, to wskazać należy pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 24 stycznia 2008 roku (sygn. akt I CSK 341/07) – „do kategorii osób publicznych należą zarówno osoby sprawujące funkcje publiczne, jak i osoby, które nie pełniąc ich, odgrywają rolę w różnych dziedzinach życia publicznego, takich jak polityka, życie społeczne, kultura, sztuka”.  Na gruncie tego poglądu Sąd Najwyższy wskazał, iż publikacja wizerunku osoby publicznej nie wymaga jej zgody. Jeśli jednak Pani Judyta Papp wstydzi się swojego wizerunku, rozważę możliwość usunięcia go ze strony Fundacji.
  2. W kwestii publikacji zamieszczonych na stronie Fundacji, jest tam wyraźna informacja, skąd te publikacje zostały zaczerpnięte. Są to zatem przedruki, a przedruk jest legalny, jeśli dokona się go bez jakichkolwiek zmian w treści, czyli bez naruszenia ich integralności.

III.  Fundacja Paragraf nie wymyśliła sobie, że Pana Mocodawczyni uprawia copyright trolling. Jest to pogląd wyrażany w Internecie dość powszechnie. Orzeczenia Sądów oddalające pozwy Pani Judyty Papp wskazują, że omawiane zjawisko zostało przedstawione prawdziwie, z zachowaniem szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych. Nota bene ich ilość jest tak duża, że nie sposób byłoby zamieścić wszystkich tych publikacji. Szczególnie polecam Pana uwadze publikację zatytułowaną: Judyty Papp copyright trolling „na Miłosza”.

Na stronie https://centrumcyfrowe.pl/blog/2016/03/10/copyright-trolling-skala-zjawiska-i-propozycje-rozwiazan/, w części poświęconej zjawisku copyright trollingu, jako pierwszy przykład podano: – fotografka, będąca posiadaczką praw do fotografii Czesława Miłosza, rozsyła bibliotekom i szkołom pisma z żądaniem zapłaty za naruszenie prawa autorskiego (na kwoty do wysokości nawet 70 000 zł). Jeżeli więc uważa Pan, że zamieściłem jakąkolwiek tezę oszczerczą, nieprawdziwą i krzywdzącą, to odsyłam Pana do coraz bardziej powszechnych informacji internetowych na temat działań Pana Mocodawczyni. Jest to lektura wielce zajmująca i zaprzeczająca takiemu Pana twierdzeniu.

Niezależnie od powyższego podzielam Pana pogląd, iż nie powinno się używać określenia copyright trolling. Język polski jest bardzo bogaty i nie musi sięgać do zwrotów obcojęzycznych. Swoją rolę spełni przecież polskie określenie „antyspołeczne zachowanie prawnoautorskie”, które zrozumie każdy. Rozważę odpowiednią zmianę na stronie Fundacji Paragraf.

  1.  Wezwanie, które od Pana otrzymałem, jest listem adresowanym do mnie, a jako jego adresat i właściciel mogę zrobić z nim co mi się żywnie podoba. Zatem umieszczę to wezwanie na inkryminowanej przez Pana stronie Fundacji.
  2. Nie ukrywam, że zdumiało mnie Pana ostrzeżenie a właściwie straszenie kodeksem karnym. Jest to zachowanie nieetyczne i co do tego odsyłam Pana do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 12 maja 2012 roku pod sygnaturą SDI 9/12.

Adwokat nie może w swych zawodowych wystąpieniach grozić postępowaniem karnym. Pana wezwanie było wystąpieniem zawodowym, a w tego rodzaju korespondencji nie powinny się znajdować jakiekolwiek sformułowania stanowiące groźbę spowodowania postępowania karnego w stosunku do adresata pisma. W § 16 in fine Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu stwierdza się, iż nie wolno grozić ściganiem karnym. Przywołanie przez Pana określonego przepisu kodeksu karnego stanowi próbę skłonienia mnie do określonego działania – ale trafił Pan kulą w płot. Wprawdzie udało się Panu skłonić mnie do określonego działania, ale tym działaniem będzie wniosek do Sądu Dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Ponadto Pana nieznajomość prawa w mojej ocenie dyskwalifikuje jako prawnika, którego nikomu nie wolno polecać. Choć obraz ten może mieć gorsze oblicze, że łamie obowiązujące prawo świadomie i groźbą chce zmusić do zapłacenia nienależnej gigantycznej kwoty. Co też kwalifikuje się do prokuratury.

 

Bez poważania

Leszek Bubel

JUDYTA PAPP

JUDYTA PAPP UWAGA ZAGROŻENIE

Pismo adwokata

Kancelaria Adwokacka

Piotr Barczak

Warszawa, dnia 2 listopada 2017 roku

 

Fundacja Paragraf
Brzoskwiniowa 13, 04-782 Warszawa

 

Wezwanie

do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych i do zapłaty

 

Działając w imieniu i na rzecz mojej Mocodawczyni — Pani Judyty Papp (pełnomocnictwo w załączeniu), na podstawie art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego, w związku z opublikowaniem w serwisie internetowym „www.fundacjaparagraf.pl” (dalej: Serwis) publikacji pod adresem http://fundacjaparagraf.pl/judyta-papp/, zawierającej przedruki „artykułów” dotyczących mojej Mocodawczyni, godzących wjej dobre imię oraz jej wizerunek

wzywam Fundację Paragraf, jako wydawcę Serwisu, do:

  1. zaprzestania naruszania dóbr osobistych mojej Mocodawczyni przez niezwłoczne usunięcie publikacji znajdującej się na stronie internetowej dostępnej pod adresem http://fundacjaparagiaf.pl/judyta-papp/ oraz wszelkich informacji dentyfikujących moją Mocodawczynię jako bohaterkę zebranych i opublikowanych tam „artykułów” oraz do zaniechania dalszych naruszeń przez zaprzestanie rozpowszechniania szkalujących informacji dotyczących mojej Mocodawczyni, w tym zawierających sugestie lub wyrażone wprost oskarżenia, jakoby jej działanie wyczerpywało znamiona „copyright trollingu” i zawierających jej wizerunek;
  2. zapłaty kwoty 27 500 zł (dwadzieścia siedem tysięcy pięćset złotych) tytułem zadośćuczynienia za krzywdę wynikającą z zawinionego naruszenia przysługujących mojej Mocodawczyni dóbr osobistych.

Usunięcia wskazanej powyżej publikacji oraz zapłaty zadośćuczynienia należy dokonać

terminie do 7 dni, licząc od doręczenia niniejszego wezwania na rachunek mojej Mocodawczyni o numerze: 11. 1020 1068 0000 1302 0092 3847.

 

Uzasadnienie

W Serwisie fundacjaparagraf.pl należącym do Fundacji Paragraf, w publikacji pod adresem http://fundacjaparagraf.pl/judyta-papp/, zamieszczono szereg materiałów poświęconych mojej Mocodawczyni. Całość opatrzono dodatkowo nazwiskiem oraz wizerunkiem bohaterki.

Zamieszczone materiały zawierają szereg kłamliwych informacji, fałszywie opisując działalność mojej Mocodawczyni. Co więcej, całość przekazu skupia się na tezie, że uprawia ona proceder copyright trollingu oraz że prowadzenie spraw sądowych przeciwko naruszycielom to dla niej intratny biznes. Jest to teza oszczercza, nieprawdziwa i krzywdząca. Rozpowszechnianie takich informacji, w sposób szkalujący odnoszących się do działalności mającej na celu ochronę praw autorskich przysługujących mojej Mocodawczyni, stanowi naruszenie jej czci, dobrego imienia. Obydwa wymienione dobra podlegają ochronie na gruncie prawa cywilnego na podstawie art. 23 k.c. oraz prawa karnego na podstawie art. 212

k.k. Dodatkowo, materiały zostały opatrzone zdjęciem przedstawiającym wizerunek mojej Mocodawczyni, co stanowi naruszenie art. 23 k.c. i art. 81 ust. 1 u.p.a.p.p.

Publikacja materiałów w rażący sposób narusza ciążący na dziennikarzach i wydawcach prasy — za jaką uważać należy również Serwis — obowiązek prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk (art. 6 ust. 1 pr. pras.) oraz zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych (art. 12 ust. 1 pr. pras.). Podstawą wyłączenia odpowiedzialności nie może być w szczególności fakt, że materiały opublikowane w Serwisie stanowią przedruki artykułów innych wydawców.

Wobec powyższego, żądanie usunięcia materiałów uznać należy za w pełni uzasadnione. Wskazuję przy tym, że zarówno to roszczenie, jak i uprawnienie do żądania zaniechania dalszych naruszeń, mieszczą się w katalogu roszczeń określonym w art. 24 1 k.c. Wysokość zadośćuczynienia ustalona została w wysokości adekwatnej do skali naruszenia, rozmiaru krzywdy oraz stopnia winy.

Jednocześnie wskazuję, że dalsze utrzymywanie w/w publikacji w Serwisie fundacjaparagraf.pl oraz nieusunięcie skutków naruszenia i zapłaty należnego zadośćuczynienia, spowoduje skierowanie sprawy na drogę sądową.

Na marginesie nadmieniam, że wskazana w niniejszym wezwaniu znieważająca publikacja ukazała się wkrótce po przegraniu przez spółkę należącą do prezesa zarządu Fundacji Paragraf procesie dotyczącym bezprawnego rozpowszechniania utworu autorstwa mojej Mocodawczyni bez jej wiedzy i zgody oraz bez oznaczenia autorstwa, co pozwala ocenić jej zamieszczenie w Serwisie jako próbę.

Piotr Barczak

Adwokat

 

Załącznik:

– pełnomocnictwo


Kraków, 3 września, 2016 r.

 

PEŁNOMOCNICTWO

Ja niżej podpisana Judyta Papp, zam. w Krakowie przy ul Dobrej 7, legitymująca się dowodem osobistym: AZE 482746 niniejszym udzielam adwokatowi Piotrowi Barczakowi (nr 3044), Kancelaria Adwokacka w Warszawie przy ul. Pięknej 1 5 lok. 1 5, pełnomocnictwa do zastępstwa w sprawach dotyczących ochrony moich praw autorskich do utworów będących wynikiem mojej twórczości artystycznej, m. in. fotografii i projektów graficznych, a w tym do występowania w moim imieniu do wskazanych podmiotów, które dopuściły się naruszeń, reprezentacji moich interesów w rozmowach ugodowych, zawierania porozumień i umów licencyjnych, które są wynikiem ugód.

Pełnomocnictwo upoważnia również do występowania w moim imieniu przed sądami powszechnymi oraz Sądem Najwyższym w postępowaniach o zaniechanie naruszeń, o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z dokonanymi naruszeniami, organami ścigania, innymi organami państwowymi, samorządowymi lub społecznymi, instytucjami, innymi jednostkami organizacyjnymi, osobami prawnymi i fizycznymi, w szczególności do składania oświadczeń woli i wiedzy przed tymi podmiotami ustnie lub pisemnie.

Judyta Papp

 


Adwokat Piotr Bączek nie zna prawa! Nie polecam!

 

Odpowiedź Fundacji

 

Leszek Bubel
redaktor naczelny tygodnika
„TYLKO POLSKA”

Prezes Zarządu Fundacji Paragraf
Brzoskwiniowa 13, 04-782 Warszawa
tel. 516 219 698
e-mail: lb1957@o2.pl
Konto: 33 1090 2590 0000 0001 2206 5076
NIP: 9522125490

 

Warszawa, dnia 27 listopada 2017 r.

Szanowny Pan
Piotr Barczak
Kancelaria Adwokacka
Piękna 15 lok. 15
00-549 Warszawa

 

W związku z Pana wezwaniem z dnia 2 listopada 2017 roku, skierowanym w imieniu Pani Judyty Papp do Fundacji Paragraf informuję, co następuje:

  1.  W sprawie publikacji zdjęcia Pana Mocodawczyni na stronie internetowej Fundacji wskazać należy, że zdjęcie to jest wizerunkiem osoby publicznej, obecnie powszechnie znanej, która sama publikuje w Internecie własny wizerunek. Skoro odwołał się Pan do Prawa prasowego, to wskazać należy pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 24 stycznia 2008 roku (sygn. akt I CSK 341/07) – „do kategorii osób publicznych należą zarówno osoby sprawujące funkcje publiczne, jak i osoby, które nie pełniąc ich, odgrywają rolę w różnych dziedzinach życia publicznego, takich jak polityka, życie społeczne, kultura, sztuka”.  Na gruncie tego poglądu Sąd Najwyższy wskazał, iż publikacja wizerunku osoby publicznej nie wymaga jej zgody. Jeśli jednak Pani Judyta Papp wstydzi się swojego wizerunku, rozważę możliwość usunięcia go ze strony Fundacji.
  2. W kwestii publikacji zamieszczonych na stronie Fundacji, jest tam wyraźna informacja, skąd te publikacje zostały zaczerpnięte. Są to zatem przedruki, a przedruk jest legalny, jeśli dokona się go bez jakichkolwiek zmian w treści, czyli bez naruszenia ich integralności.

III.  Fundacja Paragraf nie wymyśliła sobie, że Pana Mocodawczyni uprawia copyright trolling. Jest to pogląd wyrażany w Internecie dość powszechnie. Orzeczenia Sądów oddalające pozwy Pani Judyty Papp wskazują, że omawiane zjawisko zostało przedstawione prawdziwie, z zachowaniem szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych. Nota bene ich ilość jest tak duża, że nie sposób byłoby zamieścić wszystkich tych publikacji. Szczególnie polecam Pana uwadze publikację zatytułowaną: Judyty Papp copyright trolling „na Miłosza”.

Na stronie https://centrumcyfrowe.pl/blog/2016/03/10/copyright-trolling-skala-zjawiska-i-propozycje-rozwiazan/, w części poświęconej zjawisku copyright trollingu, jako pierwszy przykład podano: – fotografka, będąca posiadaczką praw do fotografii Czesława Miłosza, rozsyła bibliotekom i szkołom pisma z żądaniem zapłaty za naruszenie prawa autorskiego (na kwoty do wysokości nawet 70 000 zł). Jeżeli więc uważa Pan, że zamieściłem jakąkolwiek tezę oszczerczą, nieprawdziwą i krzywdzącą, to odsyłam Pana do coraz bardziej powszechnych informacji internetowych na temat działań Pana Mocodawczyni. Jest to lektura wielce zajmująca i zaprzeczająca takiemu Pana twierdzeniu.

Niezależnie od powyższego podzielam Pana pogląd, iż nie powinno się używać określenia copyright trolling. Język polski jest bardzo bogaty i nie musi sięgać do zwrotów obcojęzycznych. Swoją rolę spełni przecież polskie określenie „antyspołeczne zachowanie prawnoautorskie”, które zrozumie każdy. Rozważę odpowiednią zmianę na stronie Fundacji Paragraf.

  1.  Wezwanie, które od Pana otrzymałem, jest listem adresowanym do mnie, a jako jego adresat i właściciel mogę zrobić z nim co mi się żywnie podoba. Zatem umieszczę to wezwanie na inkryminowanej przez Pana stronie Fundacji.
  2. Nie ukrywam, że zdumiało mnie Pana ostrzeżenie a właściwie straszenie kodeksem karnym. Jest to zachowanie nieetyczne i co do tego odsyłam Pana do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 12 maja 2012 roku pod sygnaturą SDI 9/12.

Adwokat nie może w swych zawodowych wystąpieniach grozić postępowaniem karnym. Pana wezwanie było wystąpieniem zawodowym, a w tego rodzaju korespondencji nie powinny się znajdować jakiekolwiek sformułowania stanowiące groźbę spowodowania postępowania karnego w stosunku do adresata pisma. W § 16 in fine Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu stwierdza się, iż nie wolno grozić ściganiem karnym. Przywołanie przez Pana określonego przepisu kodeksu karnego stanowi próbę skłonienia mnie do określonego działania – ale trafił Pan kulą w płot. Wprawdzie udało się Panu skłonić mnie do określonego działania, ale tym działaniem będzie wniosek do Sądu Dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Ponadto Pana nieznajomość prawa w mojej ocenie dyskwalifikuje jako prawnika, którego nikomu nie wolno polecać. Choć obraz ten może mieć gorsze oblicze, że łamie obowiązujące prawo świadomie i groźbą chce zmusić do zapłacenia nienależnej gigantycznej kwoty. Co też kwalifikuje się do prokuratury.

 

Bez poważania

Leszek Bubel

1 2 3 4 6