BOHATEROWIE WALKI

bohaterowie-walki-4

Adam Słomka, wódz nowej inicjatywy, która ma tąpnąć wymiarem sprawiedliwości. Czy tąpnie?
– Tak, tak, myślę, że już degrengolada wymiaru sprawiedliwości jest za duża. Wszyscy o tym mówią, co się włączy jakiś kanał telewizji, to tylko program o przekrętach, oszustwach, bezprawiu i krzywdzie ludzi. Czas, żeby naród przestał emigrować, tylko wziął sprawy w swoje ręce i wygonił tę hołotę, tę szajkę z tych budynków.
Właśnie. Tutaj niedawno całkiem uczestniczyłeś jako obserwator w procesie przeciwko Kiszczakowi, w którym nasz wspólny przyjaciel Zygmunt Miernik był bardzo aktywny. Teraz – wiadomo – siedzi w więzieniu. Jakie jest nasycenie tymi sędziami komuny? Tymi zbrodniarzami?

– Sąd Najwyższy, najważniejszy, który wydaje uchwały o randze interpretacji przepisów prawnych, czyli zmienia sens tego, co parlament ustalił, to nasycenie jest w nim najwyższe z sądów polskich, jeśli chodzi o agentów, którzy wydawali zbrodnicze wyroki. Choćby przewodniczący sędzia Godyń jest najbardziej klasycznym przykładem. To jest sędzia, który u mnie w Katowicach seryjnie skazywał ludzi upominających się o wolność. Ci ludzie dalej sądzą, dalej urzędują, dalej kierują najważniejszymi instytucjami wymiaru sprawiedliwości. Musimy się ich pozbyć, bo inaczej my będziemy siedzieć – Miernik i ci wszyscy patrioci. Pozbawią nas majątku i godności, a oni będą udawać wymiar sprawiedliwości. Dosyć tego oszustwa.
Czy była jakaś reakcja na twoje słowa? Czy próbowano ci już jakoś dokuczyć? Po raz pierwszy w Polsce ma ktoś odwagę o tych łobuzach mówić: zbrodniarze, bandyci, przestępcy.
– Były tu jakieś próby uznania, że nielegalnie zajmujemy pas drogi, bo podobno te namioty stoją na drodze, ale okazało się, że droga zarosła trochę trawą, więc jakoś się odczepili. Pani prezes Gersdorf, pani profesor doktor habilitowana, wydała zarządzenie numer 16 dotyczące dostępu do toalety. Wywiesiliśmy dzisiaj to zarządzenie. Spróbują nas nie dopuścić do wody, toalety i do budynku. Wiadomo, obywatele, hołota nie powinni przychodzić do budynku.

A propos obywateli, sędziowie powołali się niedawno, że chcą wdrożyć w życie obywatelskie nieposłuszeństwo, po raz pierwszy w Polsce, i to na takim szczeblu! Czy nie dobrym by było pomysłem, żebyście też z tego skorzystali i ten protest rozszerzyli np. na cały kraj? Wciągnąć w to więcej grup społecznych, żebyś miał większe znaczenie polityczne, bo wiadomo, że tylko wówczas można zrobić jakiekolwiek zmiany.

– Myślę, że to jest dobry kierunek, ludziom trzeba uświadomić. Próbowali już rolnicy, różne grupy tu próbowały, tylko na razie każdy sobie rzepkę skrobie, a siłą naszego protestu w tej chwili jest to, że po pierwsze jest symbol. Miernik stał się symbolem, „miernikiem” stanu bezprawia. To jest ważne. To nie jest człowiek kontrowersyjny, on przecież nikomu nie wadzi. Są tu różne grupy: narodowi (ci z telewizji narodowej) i Braun przychodzi, są ludzie od Gabrysia Janowskiego, są Solidarni 2010, którzy są bliscy PiS-owi, czy „Gazeta Polska”, są też ludzie krytycznie do PiS-u nastawieni, więc można powiedzieć, że fajne w tym proteście, bardzo mi się to podoba, że od strzelców młodych aż po weteranów walki z lat PRL-u, różne grupy o różnych orientacjach, różnych poglądach w sprawie NATO, w sprawie Ameryki, UE – my się możemy w różnych sprawach różnić. Ale jedno nas łączy: musi być wymiar sprawiedliwości normalny, to nie może być atrapa, w której za pieniądze przez telefon, jak wiemy, prezes dzwoni do Sądu Najwyższego „Mam bańkę, mam milion, jakbyś potrzebował jakiś wyrok, to musisz mieć bańkę”. To jest nieprawdopodobne. Nie może to tak funkcjonować, niezależnie, jakie mamy indywidualne poglądy.

Ale jakie są szansę, żeby realnie pomóc Zygmuntowi Miernikowi, bo on tutaj jawi się jako pomnikowa postać, pierwszy więzień polityczny. Najpierw był internowany…

bohaterowie-walki-3

– Uciekł z obozu internowania, co było rzadkie…

Ale rok temu dostał na piśmie status więźnia politycznego. A jak jest teraz?

– Teraz jest problem. Dali go do 8-osobowej celi z „kryminałkami”, co jest bezprawne. Wywieźli go do Uherc, pod Lwów, gdzie nas wsadzali za komuny. To są wszystko szykany, takie kpiny, ale myślę, że Miernik będzie więźniem politycznym. O to już wystąpił marszałek Morawiecki do sądu wczoraj [tj. 1 września] z interpelacją, kiedy wreszcie rząd zechce to zrealizować. Nie sądzę, żeby rząd miał siłę moralną – skoro się powołuje na Solidarność i na więźniów politycznych, bo przecież w rządzie też są osoby, które to pamiętają – żeby ktoś zechciał to zanegować.
Mam taki pomysł, który propaguję od dawna i myślę, że tym razem mógłbym znaleźć sojuszników. Pomysł polega na tym, żeby poinformować opinię publiczną pod domami tych sędziów, tam, gdzie mieszkają, żeby się rodziny dowiedziały, sąsiedzi, znajomi, kto tam u nich mieszka na tym osiedlu. To jest delikatna sprawa, bo trzeba uważać, żeby się na jakiś stalking nie załapać, ale mamy prawo, tym bardziej, że wśród nas są dziennikarze, informować o tym opinię publiczną. Co o tym myślisz, żeby taką akcję zrobić?
– To jest jeden z genialniejszych pomysłów. Uważam, że to dobrze wymyśliłeś. Tak jak wcześniej z tym profesorem z „Gazety Wyborczej”, który był mianowany w 1962 r., w kursie skróconym został prawnikiem.

Sędzią został.

– No tak. Jest tylko jeden kłopot. Niezwykle bronią ci wszyscy przestępcy swoich danych personalnych, gdzie oni mieszkają. I tu jest ważne zadanie dla dziennikarzy, dla ludzi świadomych, dla znajomych w internecie, żeby wytropić adresy tych sędziów. Myślę, że zrobimy taką listę, kogo szukamy. Naród nam pomoże, bo każdy przecież wie.
Są prywatne biura detektywistyczne…
– Ludzie znają swoich sąsiadów. Jak zobaczą zdjęcie, to powiedzą: „Ach, to pan Kaziu”.
Życzliwych nie brakuje w Polsce, bo tradycja jest długa.
– Myślę, że powinniśmy im zniszczyć ten komfort braku presji, bo oni żyją anonimowo gdzieś jako pan Kazio, a to nie jest pan Kazio, to są bandyci.
Powiedz mi, ostatnie pytanie, co wam tu potrzeba, żebyście tu trwali jak najdłużej i jak najsprawniej.
– Najbardziej nam w tej chwili potrzeba namiotów, karimat, to co ludzie często mają w mieszkaniach, jeszcze z czasów PRL-u, bo namioty były cenne.
Wojskowe, ocieplone…
– Cokolwiek. Namioty im cieplejsze, tym lepsze, bo przyjdą za chwilę chłodne noce, ale na razie jest super. Ludzie nam przynoszą sprzęt, przywożą. Koszalin przyjechał, Częstochowa. Ludzie przywożą swoje namioty. Dzielny Tata się włączył – ważne stowarzyszenie ojcowskie, które walczy bardzo dzielnie – to też kolejna grupa. Tak jest jakoś, że nie tylko jedna grupa, bo dotychczas tylko jedna grupa to robiła: osobno KP, osobno Dzielny Tata, osobno narodowcy.
Czy mogę w twoim imieniu zaapelować do odbiorców tych mediów, którym ja szefuję, żeby pomogli?
– Bardzo prosimy. Jeżeli ktoś ma czas, może przyjechać na kilka dni z namiotem. Ktoś może wesprzeć nas finansowo. Jeżeli ktoś by mógł, to dostarczyć żywność, bo kobiety z Warszawy nam gotują, przynoszą spontanicznie jedzenie.

Ja posłużę się Fundacją Paragraf, która ma osobowość prawną. Jeszcze się zobaczymy. Gratuluję. Wytrwaj, a ja będę wspierał i pomagał.

Życie i zagadka śmierci Andrzeja Leppera

smierc-andrzeja-leppera

Miałem napisać to wcześniej, ale… Dnia 5 sierpnia przypada rocznica śmierci Andrzeja Leppera. Wszyscy go pamiętają, jako jedną z najbarwniejszych postaci polskiej polityki. Nikt nie mógł być wobec niego obojętny. Jedni go lubili lub wręcz podziwiali inni lekceważyli, a jeszcze inni traktowali jak najgorszą zarazę. Dla każdego był kimś. Starsi pewnie pamiętają, jak zaczynał. Wysypywał zboże na tory kolejowe w proteście rolniczym w Darłowie. Następnie przechodził różne etapy, ale już, jako osoba znana. Był szefem związku zawodowego, założył partię i starał się dostać do sejmu.
Powiedzmy sobie szczerze, że polityk był z niego kiepski. Nie umiał grać w tę grę. Mówił to, co myślał, a to jak wiadomo powszechnie jest bardzo niezdrowe. W doborze współpracowników też szczęścia nie miał. Z perspektywy czasu wydaje się, że ufał każdemu na słowo. Efekty nie dały na siebie długo czekać. Był wpuszczany w ogłaszanie dziwnych teorii mających go po prostu ośmieszyć, dawał stanowiska zwykłym karierowiczom.
Wszyscy śmiali się z jego nadmiernej opalenizny i dziwnego stylu bycia. Lepper gubił się także, gdy następowały kłopoty. Reagował nie jak zimnokrwisty polityk, ale jak zwykły normalny człowiek. Kłopoty go ścigały, bo gdy ktoś mówi to, co myśli, to niestety tak właśnie się dzieje w politycznym półświatku. Wszystkie jego mniejsze lub większe wady wyszły szczególnie na jaw, gdy w 2001 r. dostał się do sejmu i znalazł się w obiektywie kamer. Ulubieńcem mediów nie był, więc wychwytywano jego najdrobniejsze potknięcia. Trudno także nie zgodzić się z tezą, że sam dawał się łapać jak dziecko.

W 2006 r. dostał się na krótko do rządu, z którego wyleciał pod pierwszym pozorem, bo PiS zaczął realizować politykę zjadania przystawek. To był prawie koniec Andrzeja Leppera, jako polityka i jego partii. Od tego czasu funkcjonował na manowcach polityki, był ciągany po sądach i omijany, jak tylko się dało.

Do tej pory oficjalne media kładą zasłonę dymną na wszystkim, co go dotyczyło. Wypada zastanowić się dlaczego.

Lepper miał też drugą stronę. W przeciwieństwie do większości polityków robił to, w co wierzył. Mówił też to, w co wierzył. Był do tego stopnia szczery, że wielokrotnie zarzucano mu głupotę. Ponieważ był człowiekiem prostolinijnym, więc uważał, że wszyscy są tacy jak on. Według mojej prywatnej opinii był też człowiekiem inteligentnym. Przez 15 lat swojej obecności na scenie politycznej zmienił się tak, że Wałęsa, który zaczynał z tego samego poziomu, może tylko pęknąć z zazdrości. Zmienił ubranie z tureckich sweterków na garnitury. Nauczył się mówić nie tylko do rolników, ale też do przeciętnego Polaka. Niestety mądrość i wyrachowanie często nie idą w parze.

Na swoje nieszczęście Lepper stał się także tubą dla grona niezadowolonych, którzy co raz to podrzucali mu dane i teczki, wiedząc doskonale, że on to wykorzysta, bo tak nakazywała mu uczciwość. To go zgubiło. Jak twierdzi Wojciech Sumliński, dziennikarz „Wprost”, w 2006 r. teczki, które miały zagwarantować Lepperowi bezpieczeństwo, trafiły właśnie tam, gdzie nie powinny były trafić. Dostał je na przechowanie mecenas Ryszard Kuciński. To, o czym Lepper nie wiedział, to fakt, że Kuciński nim stał się znanym i szanowanym mecenasem był współpracownikiem wywiadu wojskowego. Typowy „zbieg okoliczności” z życia Leppera. Adwokat umiera na zawał serca w maju 2011 r. W czerwcu tego samego roku umiera Wiesław Podgórski doradca Andrzeja Leppera. Podobno popełnia samobójstwo. Andrzej Lepper, szef Samoobrony oraz były wicepremier, 5 sierpnia 2011 r. został znaleziony martwy w swym biurze w Warszawie.

Według informacji przedstawicieli policji popełnił samobójstwo poprzez powieszenie się na klamce. Teczki Leppera nie zostały odnalezione, a prokuratura w błyskawicznym tempie zamknęła śledztwo. Sam nie potrafię ocenić Leppera jednoznacznie. Dla mnie miał więcej zalet niż wad, a przez ostatnie lata życia był normalną ofiarą naszego chorego systemu. Dostał się przez przypadek do ligi, w której nie potrafił grać. Nie znał zasad, a nawet gdyby je znał, to pewnie by ich nie zaakceptował. Mówił o tym, co mu przeszkadza i boli i przez to musiał umrzeć.
Przepraszam, ale ja w jego samobójstwo nie wierzę. Niech spoczywa w pokoju.

UWOLNIĆ MIERNIKA, ZAMKNĄĆ MICHNIKA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dzień dobry państwu! Witam bardzo serdecznie na rozpoczęciu miasteczka namiotowego przed siedzibą najlepiej zorganizowanej grupy przestępczej w naszym kraju, jaką jest Sąd Najwyższy, składający się w największej liczbie ze zbrodniarzy komunistycznych. Nie ma żadnego innego takiego drugiego sądu, w którym by tak duży procent sędziów składał się z ludzi, którzy w imieniu Moskwy dławili wolnościowe aspiracje narodu polskiego i skazywali nas, jak tu jesteśmy, takich ludzi jak Krzysztof Zdyl skazywali i dalej skazują.Otóż, proszę państwa, rozpoczynamy dzisiaj miasteczko namiotowe, ponieważ tak się teraz w Polsce ułożyły obyczaje, że w wakacje robi się miasteczka namiotowe. Mamy oczywiście miasteczko starej władzy, który znowu bardzo by chciała rozkradać Polskę i bardzo dobrze, niech mają, nie zazdrościmy im tego ich żałosnego miasteczka.

Natomiast my rozbijamy miasteczko, żeby pokazać, że podstawowym problemem w Polsce jest to, że mamy skamielinę z czasów komunizmu, która się nie zmieniła, ostatnią całkowicie zachowaną skamielinę komunistyczną, jaką są sądy. Bezkarna szajka pozostawionych komunistycznych sędziów zbrodniarzy, na czele z prezesem tutejszego sądu, sędzią Godyniem, który skazał mojego przyjaciela na dwa lata więzienia za to, że pozwolił rodzinom, żonom górników strajkujących w kopalni „Wujek” zanieść kanapki 15 grudnia 1981 r. I ten bandyta, chachmęt, zbrodniarz, kreatura nie tylko dalej orzeka w sądach, ale stoi na czele tego sądu. Jest jednym z prezesów Sądu Najwyższego. Ta szajka tutaj, bezczelnie, w holu głównym, po śmierci prezesa, kilka miesięcy temu (to był bardzo dobry prezes).

Proszę państwa, tutaj sędziowie Sądu Najwyższego, nowa pani prezes Gersdorf utworzyła galerię prezesów Sądu Najwyższego. Ona jest w holu. Każdy obywatel może wejść i zobaczyć. Składa się ta galeria z kilkunastu osób. Zaczyna się od dwóch wspaniałych prezesów Sądu Najwyższego I RP, którzy zapłacili życiem okupację niemiecką i sowiecką, nie sprzedali się. I później, proszę sobie wyobrazić, że w tej galerii wywieszono dyspozycyjnych mianowanych przez Stalina, bo Stalin osobiście wydawał rozkazy, kto ma być sędzią w PRL-u. Osobiście nie tylko nadał konstytucję, ale wydawał tajne szyfrogramy, kogo robić sędzią, jak traktować sędziów. Zachowały się dla Sierowa, dla namiestników NKWD dokładne instrukcje Józefa Stalina ujawnione trzy lata temu przez Memoriał w Moskwie. Otóż tutaj wywieszono i pluje nam się w twarz wizerunkami prezesów, którzy skazywali Żołnierzy Niezłomnych na karę śmierci.

Była w tym sądzie tajna sekcja Sądu Najwyższego, która w sposób niejawny na posiedzeniach bez udziału adwokata i strony wydawała decyzje o zamordowaniu najlepszych synów narodu polskiego, takich jak choćby generał Emil Fieldorf „Nil” czy wiemy dzisiaj o tysiącach ludzi, odkopujemy ich na Łączce. Ci mordercy sądowi nie tylko kierują tą szajką za naszymi plecami, nie tylko obsiedli wszystkie sądy w Polsce, szczególnie Sąd Okręgowy w Warszawie, Sąd Okręgowy w Katowicach, właściwie powinienem powiedzieć Stalinogrodzie, Sąd Okręgowy w Krakowie, w Siedlcach, Opolu, prezesa w Opolu mianował Kiszczak, bo tam to był jedyny przykład buntu. Prawie wszyscy sędziowie sądu wojewódzkiego PRL po wprowadzeniu stanu wojennego zrobili legalny spektakularny proces, bo rzucili legitymacjami PZPR-u. Kiszczak z Jaruzelskim zemścili się na nich w ten sposób, że wszystkich ich wyrzucili za karę do sądów rejonowych. Na to miejsce powołali szajkę, która rządzi Sądem Okręgowym w Opolu do dzisiaj. Podobnie jest zresztą w Katowicach, bardzo podobnie jest w Warszawie, gdzie np. sędzia Małek jest dumny, mówi o tym, że było dwa na dwa głosowanie ławników i sędziów i on rozstrzygnął jako przewodniczący, żeby Kociołek był niewinny za zbrodnie, za strzelanie z broni maszynowej, karabinów snajperskich, czołgów do robotników stoczni gdańskiej, którzy wychodzili na stację kolei lokalnej.

Otóż zgromadziliśmy się tu, bo jest tu duże morze bezprawia, a skutkiem tego bezprawia jest to, że nasz kolega, internowany w stanie wojennym Zygmunt Miernik, który zresztą uciekł z tego internowania. To bardzo dzielny człowiek, rzadko który internowany zdecydował się na taki odważny krok. Otóż Zygmunt Miernik, internowany w zakładzie Zabrze-Zaborze uciekł tej szajce i musieli go znowu złapać. Ten człowiek miał odwagę w naszym imieniu, z całą grupą kolegów, Januszem Fatygą, bardzo wielu obecnych tu działaczy, kolegą Prószyńskim, Mariuszem Cysewskim, myśmy całą grupą zaczęli chodzić najpierw na proces zomowców, którzy strzelali w kopalni „Wujek”. Okazało się, że wszyscy dowódcy tego plutonu specjalnego ZOMO, właściwie plutonu antyterrorystycznego (tak się nazywał) i pułkownicy, na czele z pułkownikiem Okrutnym, wszyscy zostali uniewinnieni. 17 lat robiono sobie w Katowicach kpiny z procesu i w końcu za zastrzelenie tych 9 górników, za ranienie kilkudziesięciu z broni maszynowej (do dzisiaj jeden z naszych kolegów ma kulę przy kręgosłupie, nie da się jej wyjąć, jest mnóstwo kalek z kopalni „Wujek” czy „Manifest lipcowy”)… Przez 17 lat ta szajka chroniła ich, dopiero kiedy żeśmy taki protest jak dziś zorganizowali przed Sądem Okręgowym w Katowicach, to w końcu za trzecim podejściem skazano tych zomowców, ale na śmieszne kary, takie jakby ktoś ukradł rower. Okazało się, że prawie wszyscy ci funkcjonariusze ZOMO nadal pracują w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Kolega Miernik zaprotestował z całą naszą grupą, ludzi z różnych środowisk patriotycznych, które tu państwo widzicie, bo przecież jesteśmy razem w szerokim froncie, oprócz Niezłomnych są Solidarni 2010, przedstawiciele bardziej odważnych klubów „Gazety Polskiej”, Stowarzyszenia Praw Ojców, Stowarzyszenia na rzecz Walki z Bezprawiem, kombatantów, weteranów podtrzymujących tradycje oręża polskiego II RP, środowiska narodowe do nas doszły, przyniosły namiot, za co dziękujemy.

Szeroki front. I Zygmunt Miernik w naszym imieniu zrobił to, co należało zrobić wobec tych łajdaków, ale 20 lat temu. Cisnął tortem w jedną taką kreaturę, która chroniła Kiszczaka, mówiąc, że nie może być sądzony, ponieważ ma zaświadczenie od lekarza psychiatry, że jest ciężko chory i po prostu umrze na sali rozpraw, po czym Kiszczak z Jaruzelskim po wydaniu tego zaświadczenia przez lekarza MSW kliniki w Białymstoku lecieli sobie spokojnie na wczasy, a to do Egiptu, a to do towarzyszy w Moskwie po instrukcje, kpili sobie z wymiaru sprawiedliwości, a wymiar sprawiedliwości kpił sobie z nas. My nie pozwolimy, żeby to był kraj bezprawia. Chcemy, żeby to był normalne europejski kraj praworządności, żeby żaden z 1300 sędziów zbrodniarzy, którzy nas skazywali, jak sędzia Kryże, sędzia Aleksandrow, żeby ci ludzie nie pracowali dalej w sądach, deprawowali kolejnych pokoleń. Do sprawy Mariusza Kamińskiego została taka pani sędzia zbrodniarz Sądu Okręgowego przydzielona, w Warszawie prezydent na szczęście zastosował akt łaski, nie pozwolił im na tę ubecką zemstę. Otóż Zygmunt Miernik zaprotestował tak naprawdę nie tylko wobec bezkarności Kiszczaka, Jaruzelskiego, Kociołka, Siwickiego, całej tej szajki tysięcy, bo żaden, ani jeden przywódca PRL-u, ani jeden zbrodniarz sędzia z 1300, ani jeden z 3000 prokuratorów komunistycznych nie został dotychczas przez ćwierć wieku pociągnięty do odpowiedzialności karnej, nawet dyscyplinarnej, ani jeden! A za to jedynym więźniem jest były internowany, bohater walki o niepodległość, Zygmunt Miernik. Kiszczak za to, że kazał strzelać bez ostrzeżenia do robotników Lubina, Jastrzębia i kopalni „Wujek”, wcześniej w Elblągu, w Poznaniu. Za ten tajny szyfrogram z rozkazem Kiszczak dostał wyrok w zawieszeniu. Za rzucenie tortem 10 miesięcy, prawie rok bezwzględnego więzienia. Zygmunt Miernik siedzi od 23 dni w więzieniu i tu mamy realny baner, gdzie pokazujemy, ile dni siedzi. Niektórzy pokazują, ile dni ktoś coś im nie opublikował, my pokazujemy, jaki jest standard w Polsce więźniów sumienia, więc po pierwsze ten protest tortowy i nasz protest, miasteczko namiotowe, jakie rozbiliśmy kwadrans temu, to miasteczko jest przede wszystkim wyrazem naszego oburzenia, że dalej nie zweryfikowano zbrodniarzy, że nie wyrzucono, nie zdekomunizowano tych łajdaków z wymiaru sprawiedliwości. Zamiast postawić na 700 przyzwoitych sędziów, którzy odmówili orzekania o sprawach politycznych w stanie wojennym, to buduje się sądy tak, jak widzimy w Trybunale Konstytucyjnym. Jeden jest z PZPR-u prezes, a drugi, pani sędzia, doradca prawny Kiszczaka ze stanu wojennego, taki mamy Trybunał Konstytucyjny powołany przez Jaruzelskiego w ’84 r.

Otóż najbardziej skomunizowaną, bezczelną, gangsterską szajkę mamy za plecami, to jest Sąd Najwyższy. Myśmy jako posłowie sejmu I kadencji na wniosek klubu Konfederacji Polski Niepodległej wprowadzili ustawę o nieprzedawnieniu zbrodni komunistycznych, otóż szajka łajdaków z tego Sądu Najwyższego miała czelność trzy lata temu wydać uchwałę, że co prawda zbrodnie komunistyczne nie ulegają przedawnieniu, jak głosi ustawa, ale jednak ulegają! Zrobili dokładnie to, co zrobili w ’51 r. sędziowie niemieckiego trybunału w Karsrue, którzy okazali się być hitlerowskimi sędziami, mianowanymi przez Hitlera i opóźnili o 20 lat denazyfikację, ona była tylko, jak Amerykanie się za to zabrali, potem była zimna wojna, a potem 20 lat niemieccy sędziowie naziści blokowali denazyfikację. I tutaj ta szajka za nami blokuje denazyfikację, lustrację, tak jak Trybunał Konstytucyjny.

Proszę sobie wyobrazić, że sędziowie in gremio w 80 proc. odmówili wykonania ustawy o ujawnieniu oświadczenia, czy byli tajnymi współpracownikami komunistycznych SB, już nie mówię o obecnych służbach, bo to jest też ciekawy temat. Już nie mówię o sędzim na telefon z Gdańska Milewskim. Nop bo przecież, jak zbrodniarze są bezkarni, to wiemy z nagranych rozmów przez ABW, ze tu za naszymi plecami jest stawka: chcesz wygrać sprawę, dzwonisz do sędziego Sądu Najwyższego i mówisz „mam bańkę, milion potrzeba”. Tu jest taka taryfa. Mas milion, wygrasz sprawę. Może założyć tutaj taką agencję finansową, licytację kto da więcej, będzie taniej tych darmozjadów komunistycznych utrzymywać. Wylicytujmy wyrok, kto da więcej. Taka żulia się tutaj zebrała. I nie ma na to bata, bo mówią: immunitet przy Okrągłym Stole żeśmy sobie załatwili. Tylko to jest w Bułgarii i u nas. Co to za absurd? Chronią się od odpowiedzialności za to, że skazywali na śmierć Polaków. Do dziś sędzia Michnik, mamy tu zdjęcie, żyje, poszukiwany zbrodniarz, jeden z największych katów polskich patriotów. 14 wyroków śmierci, większość wykonanych. Ten bandyta żyje, my płacimy z naszych podatków jego emeryturę. Dosyć tego bezprawia. Dlatego rozbiliśmy miasteczko namiotowe, będziemy się domagać od rządu dobrej zmiany, realnych zmian. Po pierwsze, od jutra, uznania Zygmunta Miernika za więźnia politycznego, ma otrzymać celę sam, przepisy tak mówią. Dziś dzwonił do mnie, jest w 8-osobowej celi z bandytami. Możecie to sobie wyobrazić? Jakiś ćpun wsadzi mu ołówek w oko i wtedy będzie. Bezkarny wariat, siedzi całe stado bandytów i bohater Polski niepodległej wśród nich, w 8-osobowej celi. Czy ktoś to widział? Dobrze, że interweniował minister i wreszcie wrócono go, bo przecież był pod Lwowem, w Uhercach, tam, gdzie nas więziono. Jego córka jechała 5,5 godziny z domu na widzenie i na szczęście po interwencji pana Jakiego wreszcie wrócił do Katowic. Domagamy się wyjaśnienia przez ministra, jaki to pułkownik, stary bandyta komunistyczny, który kieruje Centralnym Zarządem Służby Więziennej, wydał zgodę na przewiezienie Miernika do Uherc, 350 km. Kto to zrobił? Za czyje pieniądze? Żądamy jego dymisji. Żądamy od jutra statusu więźnia politycznego dla Miernika. W Turcji zamyka rząd, a u nas rząd nie ma się czego wstydzić, bo to sędziowie komunistyczni zamykają Miernika i chronią zbrodniarzy, i powinien rząd polski zgłosić to Rady Europy, jest do tego zobowiązany przepisami, do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie, powinien to zgłosić do Komisji Weneckiej.

Adam Słomka

Źródło: stenogram na podstawie https://www.youtube.com/watch?v=vAelpTSqS3g

Zygmunt Miernik w więzieniu

zygmunt-miernik-w-wiezieniu-4

Aż na 10 miesięcy. Za rzucenie tortem w sędzię podczas procesu Kiszczaka

Trzy lata temu podczas rozprawy w sprawie zawieszenia procesu Czesława Kiszczaka Zygmunt Miernik rzucił tortem w sędzię Annę Wielgolewską. W pierwszym procesie został za to skazany na dwa miesiące bezwzględnego więzienia. W kwietniu br. sąd kolejnej instancji podwyższył wyrok do 10 miesięcy bezwzględnego więzienia.
Zdaniem Miernika to kara za to, że zapytał sądzących go sędziów, czy poddali się weryfikacji. „Chciałbym wiedzieć, czy ci sędziowie są uczciwi, kto siedzi za stołem, człowiek czy świnia”. Pierwszemu wyrokowi towarzyszyła kara porządkowa w wysokości 14 dni aresztu, bo skazany po wyjściu z sali skomentował wyrok: „Czegóż można oczekiwać od czerwonej szmaty?”. „Zaraz po tym podeszli do mnie policjanci i powiedzieli, że jestem zatrzymany pod zarzutem obrazy sędzi”.

Skazany rozpoczął odbywanie kary 10 miesięcy pozbawienia wolności 1 sierpnia 2016 r. Zygmunt Miernik tak mówi o sprawie: „Zostałem skazany za „protest tortowy”, czyli za protest przeciwko sędziom, którzy skutecznie uniemożliwiali osądzenie zbrodniarzy stanu wojennego. Przez 30 lat nikt nie został praktycznie osądzony. Tortem dostała sędzia, która chciała utajnić rozprawę Kiszczaka”. Dodaje, że to się zmieniło po „proteście tortowym”: „Po tym zdarzeniu jednak Kiszczak został skazany wyrokiem prawomocnym”.

Odnosząc się ataku na sędzię, Miernik mówi tak: „Ani nie potwierdzam, że rzuciłem tortem, ani nie zaprzeczam. Tego nikt nie udowodnił, jest to proces poszlakowy, gdyż nie ma twardych dowodów, kto rzucił. Gdyby mi to udowodniono, byłbym dumny, bo dzięki temu wyrokowi jednak wskazaliśmy układ sądów komunistycznych, które chronią tych zbrodniarzy. To jest drugie, trzecie pokolenie sędziów, którzy skazywali Żołnierzy Wyklętych”. Pytany, czy uważa rzucenie tortem w przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości za dopuszczalne, odpowiada: „To było jak najbardziej uzasadnione. Wywołało lawinę dyskusji nad wymiarem sprawiedliwości i niesprawiedliwości społecznej. Proszę porównać mój wyrok, a więc 10 miesięcy bezwzględnego więzienia, z wyrokiem generała Kiszczaka, który odpowiadał za śmierć niemal 100 osób. On dostał dwa lata w zawieszeniu po kilkunastu latach procesu. Mnie osądzono dużo szybciej za to, że ośmieliliśmy się podnieść rękę na wymiar niesprawiedliwości społecznej. To był akt uświadomienia społeczeństwu, co się dzieje”. „Jak inaczej mieliśmy to przekazać? Wszyscy są zagonieni, informacje dotyczące wymiaru niesprawiedliwości były blokowane. A my uważamy, że zbrodnie nieukarane rodzą nowe zbrodnie. Jeśli nie rozliczymy zbrodni komunistycznych, to się może powtórzyć”. „Kiszczak nie mógł być sądzony, a wypoczywał aktywnie na daczy, chodził na zakupy! Sąd nie reagował”.

zygmunt-miernik-w-wiezieniu

Czy jednak jego zdaniem jakikolwiek atak fizyczny na sędziego jest dozwolony? „To był bardzo przemyślany akt. Długo zastanawialiśmy się, jak pokazać opinii publicznej, co dzieje się w wymiarze sprawiedliwości, jak chroni się zbrodniarzy, jak ten świat jest skonsolidowany, jak dba o swoich wujków, ojców, dziadków, ciotki, jak bezczelne są to zachowania. Nie chcieliśmy nikomu zrobić krzywdy, nie chcieliśmy zniszczyć sali, dlatego wybraliśmy tort”. Miernik skarży się, że sprawę rozpatrywał ten sąd, w którym rzucono tortem, a więc „sąd sądzi we własnej sprawie”. Jego wniosek o wyłączenie składu sędziowskiego został odrzucony. Podkreśla, że nie został wpuszczony na ogłoszenie wyroku we własnej sprawie. Miernik uważa, że skazanie go aż na 10 miesięcy bezwzględnego więzienia to próba zastraszenia społeczeństwa, by nie krytykowało wymiaru sprawiedliwości. Tak skomentował nakaz stawienia się w więzieniu: „Na pewno to uczynię. Nie będę prosił o łaskę prezydenta, ponieważ czuję się niewinny. Protesty społeczne są dozwolone, z protestów nie jest wyłączony sąd. Sędziowie na siłę kneblują nam usta. Już w więzieniu prawdopodobnie ogłoszę strajk głodowy”. Czy Miernik musi więc pójść do więzienia? W zeszłym tygodniu spotkał się w sejmie z posłami prof. Jackiem Kurzępą, Andrzejem Melakiem, Januszem Sanockim. Sprawą zainteresował się także Kornel Morawiecki. Efektem ma być interpelacja do ministra sprawiedliwości z prośbą o kasację sprawy. Miernik przyznaje, że ma sporo procesów: za protesty związane z komunistycznymi pomnikami, za obrazy sądów. W mediach można znaleźć informacje, że także za sprawę podważonych przez prokuraturę podpisów pod kandydaturą Adama Słomki na prezydenta. Miernik jest związany z Konfederacją Polski Niepodległej Adama Słomki, reprezentuje też ruch „Niezłomni” oraz Obywatelski Ruch Obrony Bezrobotnych. O swoim życiorysie mówi tak: „Byłem ajentem punktu skupu surowców wtórnych i dobrze zarabiałem gdy wybuchła Solidarność. Nie zgadzałem się z tamtą rzeczywistością. Zaangażowałem się. Później było internowanie na 4 miesiące, ukrywanie się, brak pracy, później własna firma, dość duża. Nadepnąłem jednak komuś na odcisk, i wsadzono mnie na minę. Zbankrutowałem. Teraz jestem bezrobotny”. Cisną się na usta pytania: czy naprawdę wyrok bezwzględnego więzienia za rzucenie tortem jest koniecznością? Czy wymiar sprawiedliwości w tym wypadku wymierza sprawiedliwość, czy może jednak się tylko mści? Pytanko: Czy świnia ubrana w togę będzie sędzią, czy nadal świnią? Wyznawcom PiS-u nie mieści się w głowie, że prawo jest równe dla wszystkich. I bardzo

1 2