Palestra i ideologia

To, że adwokaci odgrywający kluczowe role w dzisiejszej palestrze mają rodzinne związki z minionym systemem, potwierdza przykład mecenas Katarzyny Gajowniczek-Pruszyńskiej. Prawniczka przewodniczy Okręgowej Radzie Adwokackiej od czasu, gdy w wyniku wybuchu afery reprywatyzacyjnej z funkcji tej ustąpił dotychczasowy dziekan Grzegorz Majewski, przedstawiany jako jedna z postaci, która okazała się benedcjentcm dzikiej reprywatyzacji w stolicy.

W swojej karierze Gajowniczek była przez wiele lat sędzią sądu dyscyplinarnego i jego wiceprezesem. W 2011 roku, będąc sędzią sądu dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Warszawie, podjęła się obrony z urzędu Zbigniewa Sz. ps. „Niemiec”, szantażysty jej kolegi po fachu, mec. Krzysztofa Piesiewicza.

Gajowniczek-Pruszyńska jako przewodnicząca Zespołu ds. Kobiet przy Naczelnej Radzie Adwokackiej spotkała się z zarzutami „radykalnego feminizmu” wobec tego gremium powołanego przy NRA. Sędzia zarzuty odpiera, jednak weszła do władz Kongresu Kobiet organizowanego przez walczące feministki: Magdalenę Środę, Kazimierę Szczukę czy Agnieszkę Graff. Gajowniczek-Pruszyńska zasiada w radzie programowej Kongresu obok Anny Grodzkiej, Magdaleny Środy, Agnieszki Graff, Agnieszki Grzybek – szefowej partii Zielonych – i Krystyny Jandy.

Związanie adwokatury przez Gajowniczek-Pruszyńską z ruchem radykalizmu feministycznego, jak i działalność prowadzonego przez nią Zespołu ds. Kobiet przy NRA skrytykował adwokat Andrzej Nogal. Przypomniał on, że prezes adwokackiego sądu dyscyplinarnego powinien być apolityczny. Adwokat stwierdził, że jego artykuł, w którym wyraził krytykę prac zespołu Gajowniczek-Pruszyóskiej, dotyczył potrzeby neutralności światopoglądowej organów adwokatury. Uznał w nim za niedopuszczalne podpinanie adwokatury pod projekty ideologiczne bądź polityczne.

W reakcji na to Gajowniczek-Pruszyńska uznała, że sugerowanie, iż celem działania jej zespołu jest „walka o swobodny dostęp do aborcji na życzenie”, jest nieuprawnione i wezwała mecenasa do przeprosin.

 

Matką postępowej adwokat jest Elżbieta Gajowniczek (1946) – wieloletnia sędzia Sądu Okręgowego (wcześniej rejonowego) dla Warszawy-Pragi. Przed wprowadzeniem stanu wojennego była ona jednym z sędziów wydziału karnego. W styczniu 1982 roku w najciemniejszym okresie, po 13 grudnia, gdy dokonywano czystek kadrowych, Gajowniczek awansowano na przewodniczącą wydziału. Nadzorowała wszystkie sprawy karne, a więc i te, które orzekano z dekretu o stanie wojennym.

W 1984 roku Elżbieta Gajowniczek wyjechała do ZSRS z Towarzystwem Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Pismo z nadrukiem logo TPPR dotyczące przewodniczącej wydziału karnego informowało, że impreza służąca zacieśnianiu kontaktów polsko-radzieckich przewidywała przejazd z Moskwy do Leningradu.

Wyjazdy z PRL-u do ZSRS z ramienia TPPR-u są dziś wdzięcznym obiektem uzasadnionych kpin. Wymiana turystyczna obejmowała „Pociągi Przyjaźni” w których zadzierzgano przyjaźnie między towarzyszami bratnich państw komunistycznych. W 1977 roku tak opisywano tę inicjatywę w książce Sojusz braterski: „Ogromną rolę w swej działalności wyznacza TPPR Pociągom Przyjaźni”. (…) Powszechnym zjawiskiem jest to, że poszczególne resorty, zakłady pracy, organizacje i instytucje nagradzają wyjazdami do ZSRR swoich najlepszych pracowników. Uczestnicy <<Pociągów Przyjaźni>>, poza zapoznaniem się z Krajem Rad i jego ludźmi, na miejscu mają zapewniony program polityczny i specjalistyczny.

Wycieczki organizowane przez TPPR za główny punkt programu w Moskwie miały wizytę w Mauzoleum Lenina, gdzie uczestniczy takich wycieczek oddawali cześć zmumifikowanemu totalitaryście. Gajowniczek najwyraźniej odpowiadał ten kierunek wycieczek, bo kilka miesięcy wcześniej wyjechała również do Mongolii.

Julian Tyszka (1905) – ojciec Elżbiety Gaj owniczek, a zarazem dziadek adwokat Gajowniczek-Pruszyńskiej – był w latach 60. i 70. w PRL-u sędzią Sądu Najwyższego. Wydawał wyroki wspólnie m.in. ze Zbigniewem Resichem czy Janem Wasilkowskim. W latach 70. matka sędzi Gajowniczek pracowała w centrali NBP, była naczelnikiem działu. Mąż sędzi Władysław Gajowniczek (1944) był lekarzem i od 1985 roku przebywał na kontrakcie w Iraku.

Maciej Marosz, „resortowe togi”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *